W Europie, a tym bardziej w Polsce, rzadko mamy okazję na żywo zapoznać się ze sztuką azjatycką słuchając, czy oglądając tamtejszych artystów. Okazję, by poznać oryginalny, łączący jazz, post-rock i muzykę klasyczną zespół z Tokio, zaserwował nam Firlej, zapraszając Mouse on the Keys w ramach projektu „100% awangardy”.
Mouse on the Keys debiutowali w 2007 r. mini-albumem „Sezession”, natomiast w 2009 r. wydali pełną płytę zatytyłowaną „An anxious object”. Obie ukazały się w
Europie w tym roku – kolejno w styczniu i marcu. Koncert w Firleju był częścią europejskiej trasy koncertowej, promującej owe premiery. Muzycy zagrali również w Gdyni i Poznaniu.
Standardowo zespół tworzy instrumentalne trio – perkusja i dwa keyboardy (Akira Kawasaki, Atsushi Kiyota i Daisuke Niitome). W Firleju usłyszeliśmy jednak czwórkę Japończyków – gościnna trąbka idealnie dopełniła ekspresji muzycznego misz-maszu, który, przecząc logicznemu myśleniu, wcale nie okazał się misz-maszem, lecz piękną kompozycją, urzekającą wszystkich zgromadzonych pod sceną. Muzycy udowodnili, że z dźwięków pianina można wydobyć zarówno melancholijne melodie, jak i rockowe brzmienia, oraz że klawisze, bębny i trąbka są niemal stworzone do wspólnego działania. Tłem dla ich muzyki były starannie dobrane wizualizacje, prezentujące tokijskie krajobrazy, symbole geometryczne czy abstrakcyjne obiekty 3D.
Zespół Mouse on the Keys został bardzo ciepło przyjęty i trudno się temu dziwić, bo zaprezentowali genialny koncert. Sami muzycy okazali się przesympatycznymi, otwartymi ludźmi z poczuciem humoru, a drobna bariera językowa nie przeszkodziła im w nawiązywaniu kontaktu z publicznością. Dobrego wrażenia nie zatarła nawet przydługa przerwa związana z koniecznością wymiany hi-hata. „Myszy” bisowały dwukrotnie i zostały nagrodzone gorącymi, długimi oklaskami.
Tekst: Emilia Głuszek
Foto: Maciej Zadrożny



