Przyznaję, że w sobotę 13 marca szedłem do Firleja w ciemno. Nie znałem ani BiszOerKaya, ani pozostałych zespołów, które miały wystąpić tego wieczoru przy Grabiszyńskiej. Przyciągnęła mnie przede wszystkim marka organizatora – Asymmetry, jednego z najciekawszych promotorów we Wrocławiu, który już od lat ściąga na koncerty najlepsze undergroundowe grupy z całego świata. Zazwyczaj gatunki muzyczne tych zespołów oscylują wokół ciężkiego grania. W zeszłą sobotę, dla odmiany, odbył się absolutnie offowy mini festiwal muzyki hiphopowej.
Oprócz BiszOerKaya (o którym później) w sobotę wystąpili jeszcze Elabs Crew, Cruz+Zioło i Osete. Każdy koncert odbywał się na niewielkiej scenie w części klubowej, gdzie więcej miejsca było dla publiki siedzącej, niż stojącej. Nikomu to jednak nie przeszkadzało. Podczas wszystkich koncertów panował wszechobecny
nastrój „melanżu”. Wyżej wymienione zespoły doskonale wpasowały się w ten klimat. Ich siłą było właśnie to, co w innej konfiguracji mogłoby być uznane za przywarę. Każdy z wykonawców był całkowitym amatorem, jednak podczas koncertu undergroundowego świeżość staje się zaletą, która kojarzy się z młodzieńczym duchem, zapałem i energią. Polecam każdemu fanowi hip-hopu, aby zapoznał się z „nielegalami” wyżej wymienionych grup, choć podkreślam, że jedynie ortodoksyjni fani alternatywnego rapu odnajdą tam coś dla siebie. Młodzi wykonawcy byli nieźli technicznie. Na uwagę też zasługują Dj-e, szczególnie ciekawe beaty „zapodawał” ten z Elabs Crew. Trudno zrelacjonować koncerty każdej z grup utwór po utworze, ponieważ ich występy opierały się bardziej na pozytywnym flow i na elementach freestyle, niż na jakimś schemacie. Taka muzyka jest doskonała na imprezę albo jako „rozgrzewacz” przed czymś dużo ciekawszym w formie i treści. Czymś takim, jak BiszOerKay.
Przed koncertem śledziłem trochę Internet, aby dowiedzieć się więcej o tej grupie. Okazało się, że jest to skład już dość popularny w Polsce. Projekt tworzą trzy osoby – poeta Bisz, raper Oer i wokalista/instrumentalista Kay. Szczególnie ucieszyła mnie informacja, że raperzy bardzo często występuje z żywym zespołem – gitary, perkusje, nawet trąbki i skrzypce. Niestety w Firleju BiszOerKay zaprezentował się w bardzo okrojonym składzie. Jako instrumentalista towarzyszył dwóm MC DJ Paulo. Byłem trochę zawiedziony, ponieważ oprawa koncertu była dość uboga – mała scena, dwóch MC i schowany gdzieś w głębi DJ. W porównaniu do występów zarejestrowanych i umieszczonych na YouTube, sprawiało to wszystko dość kiepskie wrażenie.
W takiej sytuacji trzeba było skupić się na samym występie. Tutaj na szczęście było więcej plusów. Przede wszystkim niezwykła żywiołowość koncertu. Mimo że publika była dość nieliczna i niezwykle statyczna, wokaliści mocno rozkręcali się na scenie – aż przyjemnie było popatrzeć. Do tego trzeba dodać bardzo dobry warsztat techniczny – nie gubili rytmiki nawet podczas licznych wygibasów.
Sprawdził się także DJ Paulo – według mnie najmocniejsza strona występu.
Nie przekonały mnie tylko teksty. Mimo że Bisz mieni się „poetą”, to nie usłyszałem w ich przekazie nic specjalnego. Ot, co. Taka sobie czcza gadanina o misji, przyświecającej zespołowi i im podobnym, którą ogólnie można zamknąć w słowach jednej z piosenek pt. „Prowokuję progres”.
Jeśli chodzi o publikę, to nie była ona liczna i w pewnym momencie zacząłem odnosić wrażenie, że większość czeka już na długo zapowiadany „melanż” na afterparty. Osobiście odpuściłem sobie tę imprezę, ale wnioskuję, że musiało być gorąco, zwłaszcza, że już podczas występu panowie z BiszOerKay wyglądali na nieźle „nakręconych”.
Mimo że nie jest to moja estetyka, oceniam sobotni koncert bardzo dobrze. Fajnie jest widzieć, że to właśnie w podziemnym hip-hopie kryje ta cała energia i pasja, która gdzieś w mainstreamie zniknęła. BiszOerKay, a także chłopcy supportujący ich, pokazali, że koncert hip-hopowy może być energetyzujący, mimo oszczędnej formy. Firlej po raz kolejny sprawdził się jako mekka kultury offowej, a Asymmetry pokazało klasę jako organizator promujący muzykę, która nie zna barier gatunkowych i kulturowych.
Tekst: Wiktor Fisz
Foto: Ewa Wyszkowska
